Erling Haaland nie ma w kontrakcie z Manchesterem City zapisu, który pozwalałby mu automatycznie odejść po spadku klubu albo nałożeniu poważnych sankcji. Informację przekazał Sport.es.
Umowa reprezentanta Norwegii obowiązuje do lata 2034 roku. Erling Haaland podpisał ją w styczniu 2025 roku, a Manchester City potwierdził wtedy, że chodzi o dziesięcioletni kontrakt. Szczegóły umowy opisano w oficjalnym komunikacie.
"Teraz jestem już zawodnikiem City bez względu na wszystko" - stwierdził Erling Haaland.
Brak takiej klauzuli oznacza, że w hipotetycznym scenariuszu spadku lub dotkliwej kary Haaland nie mógłby jednostronnie uruchomić zapisanego w umowie odejścia. Manchester City nadal decydowałby, czy rozpocząć rozmowy i na jakich warunkach.
To ważna różnica między ochroną kontraktową a sportową pewnością. Problemy klubu mogłyby zwiększyć presję na zmianę sytuacji, lecz sama umowa pozostawia City w mocnej pozycji negocjacyjnej. Na ten moment Haaland pozostaje kluczowym zawodnikiem zespołu.