Liverpool pokonał Bournemouth 1:0, ale po spotkaniu najwięcej mówiło się o Florianie Wirtzu. Troy Deeney uznał, że niemiecki pomocnik nie daje zespołowi tyle, ile powinien.
Były napastnik Watfordu komentował mecz w programie GameDay Live stacji talkSPORT. „On po prostu nie wygląda, jakby pasował do tej ligi. Ma talent i umiejętności techniczne, ale nie wierzy, że zdobędzie bramkę albo wpłynie na mecz. Liverpool potrzebuje od niego więcej”, powiedział Deeney.
Jego zdaniem problem wpływał także na pozostałych zawodników. Gdy piłka trafiała do Wirtza, akcje zwalniały, a Bournemouth zyskiwało czas na powrót do obrony. Deeney twierdził, że właśnie dlatego Liverpool długo nie potrafił narzucić rywalowi swojego rytmu.
Wirtz zmieniony w drugiej połowie
Florian Wirtz rozpoczął mecz na Vitality Stadium w wyjściowym składzie. Na boisku spędził 71 minut. W pierwszej połowie miał 63 procent celnych podań, najmniej wśród piłkarzy Liverpoolu, według danych przytoczonych w relacji talkSPORT.
To nie był jednak występ pozbawiony pozytywów. Wirtz uczestniczył w akcji bramkowej, po której Alexander Isak zdobył jedynego gola spotkania. Szwed wykorzystał sytuację w drugiej połowie, a zespół Andoniego Iraoli dopisał trzy punkty w Premier League.
Po meczu bilans jest więc mieszany. Liverpool wygrał i pozostaje niepokonany, ale Wirtz nadal musi przekonać otoczenie, że potrafi regularnie decydować o losach spotkań w Anglii.