Liverpool przegrał z Arsenalem 0:1, ale po meczu najwięcej mówiło się o sytuacji z udziałem Alexandra Isaka. Napastnik został pociągnięty za koszulkę przez Jurriena Timbera w polu karnym. Sędzia nie odgwizdał faulu, a VAR nie zmienił decyzji.
W meczu Premier League gola na wagę zwycięstwa strzelił Kai Havertz w 16. minucie. Arsenal wygrał na Anfield po raz pierwszy od 14 lat, a Liverpool nie oddał ani jednego celnego strzału przy 17 próbach.
Trener Liverpoolu nie ma wątpliwości
W raporcie Sky Sports odnotowano, że Isak nie upadł po kontakcie i nie domagał się rzutu karnego. Timber trzymał jednak jego koszulkę, gdy Szwed próbował dojść do dośrodkowania Bradleya Barcoli.
„To, że w ogóle pytacie, czy powinien upaść, pokazuje problem. Gdyby upadł, podyktowaliby rzut karny w stu procentach”, powiedział Andoni Iraola.
Szkoleniowiec uważa, że takie sytuacje tworzą dla piłkarzy zły sygnał. Zawodnik, który próbuje kontynuować akcję, może nie otrzymać ochrony, jeśli nie zaakcentuje kontaktu upadkiem. Iraola zasugerował, że w przyszłości będzie musiał instruować swoich graczy, aby reagowali wyraźniej.
Była to jedna z dwóch sytuacji w polu karnym Liverpoolu, o których mówił trener. Przy starciu Cody'ego Gakpo z Christosem Tzolisem nie widział jednak podstaw do podyktowania jedenastki. Gospodarze mieli przewagę w liczbie prób, lecz nie potrafili zmusić Davida Rayi do interwencji.
Po dziewiątej kolejce Arsenal ma trzy punkty przewagi nad Manchesterem City i dziewięć punktów więcej od Liverpoolu. Dla zespołu Iraoli najważniejsze pozostają teraz skuteczność oraz decyzje podejmowane w polu karnym, bo sama liczba ataków nie wystarczyła do odwrócenia wyniku.