1. FC Köln rozbił Union Berlin 5:0 w drugiej rundzie Pucharu Niemiec. Dla zespołu René Wagnera był to długo wyczekiwany mecz, w którym problemy ze skutecznością przestały mieć znaczenie.
W siedmiu pierwszych meczach Bundesligi Köln strzelił osiem goli. W ostatnich trzech spotkaniach ligowych zespół zdobył tylko dwie bramki, a przed pucharowym starciem z Unionem bezbramkowo zremisował z Schalke.
We wtorek gospodarze zareagowali w najlepszy możliwy sposób. Said El Mala zdobył dwie bramki i miał asystę. Na liście strzelców znaleźli się także Linton Maina, Isak Bergmann Johannesson i Sebastian Sebulonsen.
Po meczu Wagner zaznaczył, że drużyna nie zmieniła nagle całego planu. Oficjalny serwis 1. FC Köln cytował jego słowa o pracy wykonanej przed spotkaniem.
„Nie zrobiliśmy nic szalonego. Pracowaliśmy nad detalami, których brakowało”, powiedział trener.
Ważny test już w Bundeslidze
Zwycięstwo pozwoliło Köln awansować do kolejnej rundy pucharu i poprawiło atmosferę po serii słabszych występów. Wagner podkreślał jednak, że jeden dobry wynik nie oznacza końca problemów.
Pięć dni później jego zespół ponownie zmierzył się z Unionem, tym razem w lidze i na wyjeździe. Rywal chciał odpowiedzieć po pucharowej porażce, dlatego Köln musiał pokazać, czy potrafi utrzymać tempo oraz odwagę z wtorkowego wieczoru.
Dla Wagnera najważniejsza była wiara zawodników, że mogą zdobywać bramki. To właśnie tę mentalność zespół chciał zabrać na kolejne spotkania.