Aleksandar Vuković zmaga się z kryzysem. Jego zespół regularnie przegrywa w końcówkach, tracąc cenne punkty w doliczonych minutach. Nawet mecz z Radomiakiem Radom pogłębił tę niekorzystną passę.
Mecz z Radomiakiem toczył się długo bez wyraźnej przewagi żadnej z drużyn. Vuković przyznał, że przez siedemdziesiąt kilka minut wszystko szło zgodnie z planem.
Pomimo prowadzenia, zespół ostatecznie uległ rywalom, tracąc prowadzenie na końcu. To już trzeci mecz z kolei, gdy punkty uciekają w ostatnich sekundach. Trener nie krył frustracji: boli, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, a chociaż punkt mógł być uratowany.
Drużyna Vukovicia osunęła się do strefy spadkowej i desperacko potrzebuje punktów, by uciec z zagrożenia. Trener natomiast unika snucia długoterminowych planów, podkreślając indywidualne podejście do nadchodzących meczów.
Presja narasta - bez zwycięstw ich szanse na utrzymanie maleją, a Vuković musi prędko znaleźć sposób na powstrzymanie pechowej serii w końcówkach.
Źródło: Widzew Łódź