Arsenal pokonał Slavię Pragę 2:1 w Lidze Mistrzów, ale końcówka spotkania przyniosła londyńczykom sporo nerwów. Po dwóch golach w pierwszej połowie gospodarze przejęli inicjatywę, a Mikel Arteta nie ukrywał, że jego zespół musi wyciągnąć wnioski.
Noni Madueke otworzył wynik w 9. minucie po zagraniu Viktora Gyökeresa. Szwed dołożył drugą bramkę w 38. minucie, gdy po współpracy z Mikelem Merino precyzyjnie uderzył w dalszy róg. Do przerwy Arsenal wyglądał na drużynę, która zmierza po spokojne zwycięstwo.
Po przerwie przewaga gości zniknęła. Slavia Praga ruszyła wyżej i oddała 17 strzałów w drugiej części gry, choć przed przerwą miała tylko jeden. David Raya zatrzymał uderzenie Oskara Kubiaka, a Gabriel wybił piłkę z linii bramkowej.
„Byliśmy pod presją, bardzo niedokładni. Oddawaliśmy zbyt wiele piłek i nie utrzymywaliśmy odpowiedniej struktury”, powiedział Mikel Arteta w rozmowie z TNT Sports, cytowanej przez Sky Sports.
Wiktor Nowak zdobył bramkę kontaktową w 90. minucie. Arsenal przetrwał doliczony czas gry i odniósł trzecie zwycięstwo w czterech spotkaniach fazy ligowej. Londyńczycy pozostają niepokonani i zajmują trzecie miejsce w tabeli.
Druga połowa zmieniła ocenę meczu
Wynik nie oddaje różnicy między obiema częściami spotkania. Arsenal miał przed przerwą przestrzeń, kontrolował piłkę i tworzył kolejne sytuacje. Po zmianie ustawienia przez Slavię gospodarze zaczęli grać bardziej bezpośrednio, a goście coraz częściej bronili własnego pola karnego.
Arteta może więc cieszyć się z punktów, ale jednocześnie dostał wyraźny sygnał przed kolejnymi meczami. W Lidze Mistrzów prowadzenie 2:0 nie gwarantuje spokojnego finiszu, jeśli zespół traci kontrolę nad tempem gry i pozwala rywalowi na tak dużą liczbę prób.