Tottenham Hotspur pokonał 2:0 Crystal Palace. Najwięcej mówi się jednak o debiucie Luki Williamsa-Barnetta. Ofensywny pomocnik wszedł około 80. minuty i dostał mniej więcej dziesięć minut na pokazanie swoich możliwości.
Występ 18-latka obejrzał Steven Gerrard. Były zawodnik Liverpoolu znał Williamsa-Barnetta z informacji pojawiających się przy angielskich reprezentacjach młodzieżowych. W programie The Overlap Daily ocenił, że Tottenham ma zawodnika wartego obserwowania.
„Ten młody chłopak będzie zawodnikiem”, powiedział Gerrard.
Gerrard zwrócił uwagę na jeden moment
Williams-Barnett ruszył lewą stroną, odważnie zaatakował obrońcę i zagrał piłkę w pole karne. Gerrard porównał to dośrodkowanie do zagrania Declana Rice’a. Ważniejsza od samego podania była jednak pewność siebie młodego zawodnika.
„Pomyślałem: mają swojego małego Rio Ngumohę”, dodał były kapitan reprezentacji Anglii.
Williams-Barnett był już wcześniej bohaterem rozmów Tottenhamu o nowej umowie. Po debiucie w Premier League klub otrzymał kolejny argument, by spokojnie, ale konsekwentnie wprowadzać go do pierwszego zespołu.
Pierwszy występ, ważny sygnał
Krótki występ nie oznacza jeszcze regularnej gry. Pokazał jednak, że młody zawodnik nie potrzebuje wielu kontaktów z piłką, by zwrócić na siebie uwagę. Dla Tottenhamu najważniejsze będą teraz następne decyzje dotyczące jego minut.