Erling Haaland ma szansę na wielkie przełamanie podczas finału FA Cup na Wembley. Manchester City zagra tam z Chelsea, a presja na norweskim napastniku jest spora – trzeba w końcu strzelić bramkę na tym stadionie.
Statystyki nie są łaskawe dla Haalanda. Jak podkreślił Pep Guardiola, Norweg rozegrał już 15 meczów na Wembley od swojego transferu do City, ale nie zdołał zdobyć ani jednej bramki. Trener Manchesteru City wierzy jednak, że w sobotnim finale ta passa zostanie przerwana. W jego ocenie, to idealny moment na przełamanie złej serii.
Dla City nie jest to jedynie kwestia indywidualnej statystyki. Zespół przegrał dwa ostatnie finały FA Cup, co zwiększa presję na zespole. Przegrana w trzecim kolejnym finale bez trofeum byłaby istotnym ciosem dla drużyny przyzwyczajonej do sukcesów w kluczowych momentach.
Guardiola pozostaje optymistą, ale podkreśla, że Haaland musi „odczarować” Wembley już teraz. Ten mecz o puchar jest próbą nie tylko dla norweskiego napastnika, ale całego zespołu, który ma na sobie ciężar poprzednich porażek w finałach FA Cup.
Zespół Chelsea, mimo problemów z formą, nie zamierza ułatwiać zadania City. Kluczowym punktem dla londyńczyków będzie zatrzymanie Haalanda, co może skomplikować plan Guardioli na mecz. Dla Manchesteru City dodatkowym motywatorem jest potencjalna szansa na zdobycie krajowego treble, co nadaje finałowi dodatkowe znaczenie.
Źródło: CaughtOffside